dziękuję dziewczynom za spory zapas. Pomiędzy leśnymi sesjami w różnych zakamarkach poćwiczyliśmy sztuczki, troszkę frisbee- w sumie spędziliśmy około 6 godzin na powietrzu. Pogoda nam pięknie dopisała, było słonecznie i ciepło, miejmy nadzieję, że zbliża się upragniona wiosna. Dodam, że to nasze pierwsze spotkanie od czasu sterylki, Gaja troszkę się zmieniła, ale nieznacznie.Po przyjeździe wybraliśmy się od razu do zajazdu- małego, drewnianego dla podróżujących, to chyba nasze ulubione miejsce, żeby posiedzieć, porozmawiać i
pobawić się, dalej wyruszyliśmy na polankę, o której wspomniała mi Klaudia, piękna to ona może i była, ale to chyba jakieś siedlisko kleszczy, przez cały spacer w lesie nie było na psie żadnego, po dojściu na miejsce i krótkim pobycie znalazłam cztery, na szczęście niewbite. Postanowiłyśmy więc jak najszybciej się stamtąd zabrać, bo jednak te paskudy są bardzo niebezpieczne, choć maleńkie. Po drodze wyciągnęłam sobie jeszcze jednego z nogawki, ciekawe. W trakcie wycieczki szłyśmy również drogą, po której obu
stronach znajdują się domki jednorodzinne- większość z psem lub psami. Lab początkowo strzygł uszami, nie mógł się odnaleźć, rozglądał się nerwowo, na szczęście wystarczyło szybkie "fuj" i pies szedł już normalnie, nie zwracając uwagi na kolegów za płotem. Welw jak to Welw w domu musiał nachlapać na dywan, taki urok labów, że niestety nie umieją pić normalnie.
Co do spacerowego posłuszeństwa zdaje mi się nie mam zastrzeżeń, może jedynie to, że przy zabawkach trzeba było psa bardzo kontrolować- mam na myśli szczekanie, dużo szczekania, które niestety często pojawia się u nas w momentach ekscytacji piłką czy dyskiem, ale nad tym również pracujemy. Podsumowując, dzień jak najbardziej zaliczam do udanych, pozyskaliśmy masę fotek, kilka możecie zobaczyć już teraz, Welw śpi wymęczony i pewnie dopiero w czwartek jego zachowanie wróci do normy, wreszcie mogliśmy ujrzeć dziewczyny, fakt faktem- stęskniliśmy się i to bardzo! Oby więcej takich...

To my dziękujemy za super towarzystwo, dzień zaliczony do jak najbardziej udanych :) a relacja między psami bardzo się.zmieniła, szczerze mówiąc na lepsze :D pozdrawiam
OdpowiedzUsuńMyślę, że to fajnie jak pies szczeka z ekscytacji. Trochę uciążliwe, ale fajnie wygląda :D
OdpowiedzUsuńŻyczymy dalszych sukcesów!
Fakt, że może i fajnie, ale tego poziomu, na którym jest Welw nie powstydziłby się śpiewak operowy...
UsuńOjj tak, czasem bywa to uciążliwe dla ucha :P
UsuńNo to mieliście fajny dzień...trochę zazdrościmy takich fajnych terenów do łażenia bez żadnych bezdomnych psów,które czasem stanowią zagrożenie :) Więcej takich notek bo są na prawdę ciekawe!
OdpowiedzUsuńhttp://swiatwedlugterrora-enzo.blogspot.com/
Mieliście super spędzony dzień :). Ugh, i za to nienawidze wiosny, gdzie się nie wybrać tam kleszcze, stosujecie coś na nie?
OdpowiedzUsuńKajowyswiat.blogspot.com
W tym miesiącu jeszcze się nie zakropliliśmy, na szczęście na psie nie znalazłam już nic wbitego. Normalnie stosujemy krople advantix lub fiprex. :)
UsuńDo kleszczy polecamy Foresto.My obróżkę nosimy cały rok, bo te robactwo zaklimatyzowało się w niskich temperaturach.
OdpowiedzUsuńPozdrawiamy!
Super, więcej takich postów! :D
OdpowiedzUsuńJeśli mogę się spytać - jak Gaja się zmieniła? W sensie? Sami rozważamy kastrację, dlatego jestem ciekawa.
pozdrawiamy,
osiemlapprzezswiat.blogspot.com
Super post :D ! Więcej takich :) !
OdpowiedzUsuń